Bł. Edmund Bojanowski – Siewca pokoju

Słowo Boże odsłania przed nami tajemnicę prawdziwego, wewnętrznego pokoju, który nie ma nic wspólnego ze „świętym spokojem”. Jezus podczas Kazania na Górze powiedział: „Błogosławieni są Ci, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5,9). Pokój jest wynikiem usprawiedliwienia przez wiarę w naszego Pana, Jezusa Chrystusa (zob. Rz 5,1). Jest więc darem Bożym, a człowiek może go osiągnąć przez ufną modlitwę. Gdy mamy pokój z Bogiem, Duch Święty prowadzi nas do tworzenia relacji z innymi, pomaga nam być cierpliwymi. Ludzie napełnieni pokojem czują się bezpieczni wśród otaczającego ich świata, pełnego różnych nieszczęść, pokus, knowań i niepewności, co do przyszłego życia. W dniu dzisiejszym wspominamy 206 rocznicę urodzin bł. Edmunda Bojanowskiego, którego śmiało można nazwać „Człowiekiem wewnętrznego pokoju”.

Ośmielam się powiedzieć, że bł. Edmund Bojanowski był siewcą pokoju w trudnych pod względem społecznym jak i duchowych czasach. Żył w XIX wieku, kiedy w naszej Ojczyźnie trwały zmagania o przyszłość, o kulturę, tradycję i wiarę. Wielu jemu współczesnych nie żyło marzeniami o wolnej Polsce, bo poddali się temu, co głosili i do czego zmuszali zaborcy. On był jednak inny. Należał do tych, którzy nie tylko ufność złożyli w Bogu, ale też starali się wprowadzać pokój tam, gdzie panował chaos, brak ładu i beznadzieja. Aby móc wprowadzać pokój, sam całkowicie poddał się woli Bożej.  Wiedział, że zawsze najlepsze jest to, co daje sam Bóg. Dlatego też nie chciał niczego, co nie byłoby zgodne z Jego wolą. Wewnętrznego pokoju doświadczał nie tylko w powodzeniu, ale też, a nawet przede wszystkim, w chwilach niepowodzeń. Gdy było trudno i znikąd nie miał pomocy, o ratunek zwracał się do Boga i nigdy nie został zawiedziony: „Boże wspieraj nas, kiedy wszyscy opuszczają biedne sieroty! Czuję się jakoby najcięższym kamieniem przywalony, ale w Miłosierdziu Bożym nadzieja! Wszak już nie raz usychałem z troski i kłopotu, a Oko Opatrzności wejrzało na nas” pisał w Dzienniku  24.11.1855 r.

Jego zaufanie Bogu nie polegało na bezczynnym oczekiwaniu na cudowne rozwiązanie problemów. Był twórczym człowiekiem i obmyślał jak zdobyć potrzebne środki, a Pan Bóg błogosławił jego poczynaniom. W Dzienniku pod datą 19.04.1853 r. tak napisał:

Wzruszenia mego nie umiem opisać i podziękowania również nie byłem zdolny wypowiedzieć! O jakże cudowne są sprawy Opatrzności! Wtenczas kiedyśmy nie wiedzieli skąd dalej wydatki przedsięwziętej budowy opłacić, kiedyśmy tylko o tyle spokojni byli, o ile nasza ufność w Panu Bogu pokrzepiała nas we wytrwałości, zsyła nam Bóg najmiłosierniejszy pomoc wystarczającą do uskutecznienia tak trudnego w naszym niedostatku przedsięwzięcia.

Edmund Bojanowski miał dobrze ustawioną hierarchię wartości. Dla niego Bóg był zawsze na pierwszym miejscu. Jego miłość do Boga wyrażała się w nieustannym pragnieniu przebywania w Bożej obecności, umiłowaniu Eucharystii, życiu sakramentalnym, a przede wszystkim w bezgranicznym zaufaniu Bogu. Zachowywał też pokój z bliźnimi, który wyrażał się w ogromnym szacunku dla każdego człowieka. Wspominał czasem, że przeżywał różne trudności z innymi, „drażliwe rozmowy”, ale nigdy nie uderzał w osobę, starał się wsłuchać w to, co ktoś mówi nawet, jeśli miał inne zdanie. Nie opowiadał o trudnych relacjach, chociaż jak każdy miał takie. Właśnie w taki też sposób stawał się siewcą pokoju.

Edmund Bojanowski dał przykład, że człowiek prawdziwie zjednoczony z Bogiem, stąpa mocno po ziemi. Jest gotowy swoją postawą promieniować na innych, ale tym samym czuje się za nich odpowiedzialny. Do domu przychodzili różni ludzie, świadczy to o jego otwartości na innych, podmiotowym traktowaniu każdego człowieka i o tym, że ludzie mu ufali. W Dzienniku dnia 8.06.1854 r. zanotował takie wydarzenie:

Była u mnie dziewczyna Ewa mająca 13 lat, która teraz jest w służbie u jakiejś Niemki protestantki. Dziewczę to mając utrudnione w jej służbie nawiedzanie kościoła, przychodzi mnie prosić, aby mogła być wzięta do sióstr, albo oddana w służbę, do jakiegoś domu katolickiego. Rad bym sierocie dopomógł, ale do Instytutu na teraz wziąć jej nie mogąc i żadnego dla niej stosownego miejsca nie widząc, poleciłem wytrwać dłużej w teraźniejszej służbie obiecując później skoro się sposobność nadarzy, nastręczyć jej jaki poczciwy dom katolicki.

Pokój Edmunda Bojanowskiego wyrażał się także w rozważnym podejmowaniu decyzji, rozeznawaniu spraw i szukaniu woli Bożej. Będąc człowiekiem pokoju troszczył się m.in. o dobro Kościoła Katolickiego, którego czuł się dzieckiem. W sąsiedztwie wyróżniał się gościnnością i wrażliwością na potrzeby innych. Swoją postawą otwierał. Budował więzi międzyludzkie oparte na szacunku i wzajemnym słuchaniu. Widzimy, jak dziś potrzeba nam sięgać do zapisków bł. Edmunda i czerpać z nich natchnienie do stawania się siewcą pokoju w tej konkretnej rzeczywistości.

 

 

Szanujemy Twoją prywatność

Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Kliknięcie przycisku „Akceptuj wszystko” oznacza zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie. Polityka prywatności.

Niezbędne Wymagane do działania sklepu, koszyka i bezpieczeństwa strony. Zawsze włączone.
Analityczne Pomagają nam ulepszać stronę (Google Analytics).
Marketingowe Google Ads, Facebook Pixel. Pozwalają na dopasowanie reklam.