BOLEJĄCA MATKA STAŁA…

W ostatnim czasie spotkałam kilka „bolesnych” matek – młodych i starszych, cierpiących w powodu nieuleczalnej choroby upragnionego dziecka. Spotkałam „bolesną” matkę, której dzieci żyją tak, jak by Boga nie było, które zapomniały o wyniesionej z domu wierze. Spotkałam „bolesną” matkę, która od lat nie ma kontaktu ze swoimi dziećmi. Spotkałam „bolesną” matkę…

To matki o smutnych oczach, spracowanych dłoniach i pękniętym sercu. Pewnie i Ty takie znasz.

Piszę o tym, bo w tym tygodniu w liturgii obchodziliśmy święto Podwyższenia Krzyża Świętego, a następnego dnia wspomnienie Matki Bożej Bolesnej. Z tajemnicą krzyża związane jest życie Maryi. Symeon powiedział Jej, że miecz boleści przeniknie Jej duszę. Później spotykamy Ją na Drodze Krzyżowej swojego Syna, zbolałą i współcierpiącą. Jest też na drodze życia każdego swojego dziecka – na mojej i Twojej. W tych dniach sercem byłam przed Pietą Matki Bolesnej na Świętej Górze w Gostyniu. Duchowo zaniosłam tam wszystkie ostatnio spotkane „bolesne” matki. Dlaczego tam pielgrzymuję choć mieszkam w Dębicy na Podkarpaciu? Przed tą Pietą w 1818 roku błagała o cud uzdrowienia swego syna Teresa Bojanowska – matka bł. Edmunda Bojanowskiego. Zawierzyła, uwierzyła i doświadczyła cudownego uzdrowienia syna. Choć z medycznego punktu widzenia nie było nadziei, to matka przyszła do Matki. Tego dnia w duchowej więzi powierzyłam cierpiącej Bolesnej Matce – mamę Aldonę, mamę Annę, mamę Brygidę, mamę Marię i Teresę i wiele, wiele innych, których nie znam, a które cierpią. Jezus nie przysparzał Maryi problemów, nie odszedł od wiary, choć mówili, że odszedł od zmysłów. On uzdrawiał, leczył i był przy najbardziej samotnych z samotnych. Zbolałe serca matek złożyłam w ręce Maryi Matki Bolesnej, jak umęczone ciało Chrystusa, które złożono na Jej ręce po zdjęciu z krzyża.

Maryja jest Matką, która zawsze JEST, która nie spuszcza swoich dzieci z oczu. Jest nadzieją dla tych współczesnych „bolesnych” matek, które też wierzą, kochają i współcierpią ze swoimi dziećmi.

Dziękuję Ci, Matko Bolesna, za dar cudownego uzdrowienia Edmunda – który później całym swoim życiem dziękował za dar cudownego powrotu do życia. Dzięki opowiadaniom swojej mamy wspomniał to wydarzenie, a w sercu od najmłodszych lat pielęgnował miłość do Maryi. Śpiewał, układał i zbierał pieśni na Jej część. Modląc się na różańcu rozważał tajemnice z życia Jezusa i uczył tej modlitwy innych. Chodząc na Świętą Górę swoje miejsce w ławce miał właśnie blisko ołtarza z Pietą Matki Bożej Bolesnej. Spoglądał na Nią, a srebrne Oko Opatrzności ofiarowane przez Jego rodziców, jako wotum wdzięczności za dar uzdrowienia, przypominało mu komu zawdzięcza „nowe życie”.

Maryja jest z Tobą w każdym dniu, w każdej chwili, radosnej, bolesnej czy chwalebnej. W dniach sukcesów i porażek, słabości i mocy. Jest zawsze.

Ale czy Ty jesteś przy Niej?

Szanujemy Twoją prywatność

Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Kliknięcie przycisku „Akceptuj wszystko” oznacza zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie. Polityka prywatności.

Niezbędne Wymagane do działania sklepu, koszyka i bezpieczeństwa strony. Zawsze włączone.
Analityczne Pomagają nam ulepszać stronę (Google Analytics).
Marketingowe Google Ads, Facebook Pixel. Pozwalają na dopasowanie reklam.